wtorek, 17 października 2017

Ach te Cyganki - Andrzej Włast


Tadeusz Faliszewski, Mieczysław Święcicki
Ach te Cyganki


Przed wojną byłem w Moskwie z interesem
Tam w  rublach był mi winien jeden goj
I ja się zakochałem tam z kretesem
Jak dawny policmajster i gieroj

Ach te Cyganki, Sonia, Muroczka
Natasza, Wiera i Maniuroczka
Ach te Cyganki, każda duroczka
Ale całują, życzę  tego  wam co noc

Ej wy Cyganki, życie bajką jest
Jeżeli śpiew i bałałajka jest
Ej wy Cyganki, zatańczymy raz
Poputimy raz jak w dawny czas

W Warszawie to ja jestem stary głupiec
A propos, która mi całusa da
Lecz w Moskwie to ja byłem uchar - kupiec
Puszczałem się w prysiudy na ura

Ach te Cyganki...

Śpiewało się romanse, te cygańskie
I tak był jeden romans, jeden blin
A potem był kawiorek i szampańskie
I bicie w szkło i kozak, doński syn...

Obrazy: Andrew Atroshenko

Z kobietami ciężka sprawa


Miki Obłoński
Z kobietami ciężka sprawa

Z kobietami ciężka sprawa
Trudno poznać czego chcą
Każda z nich jest zbyt ciekawa
Każda ma kaprysów sto
Nigdy nie wiesz co cię spotka
W towarzystwie pięknej płci
Ta jest miła, czuła, słodka
Ta do oczu skacze ci

Oj kobietki, oj kobietki
Czemu tak jesteście złe
Zycie chłopom zatruwacie
Mężom rogi przyprawiacie
Jeszcze z nich śmiejecie się
To nieładnie, brzydko, fe

O blondynki, brunetki
Szelmutki, kokietki
Diabełek siedzi w was
I kusi raz po raz
O blondynki, brunetki
Szelmutki, kokietki
Ach jak nie kochać was
Nie zgrzeszyć chociaż raz

Gdy sztubakiem jeszcze byłem
Uwielbiałem piękną płeć
I po nocach ciągle śniłem
By z kobietą romans mieć
Więc całymi wieczorami
Zamiast lekcji uczyć się
Wystawałem pode drzwiami
Primadonny z variete
Potem w domu, po kryjomu
Z fotografią donny tej
Pod kołderką się chowałem
I z nią razem zasypiałem
Wciąż całując obraz jej
I na sercu było lżej

O blondynki, brunetki
Szelmutki, kokietki
Ach jak nie kochać was
Nie zgrzeszyć chociaż raz

Dzisiaj jestem doświadczony
I kobiecą wartość znam
Znam ich złe i dobre strony
Wiem, że są niewierne nam
Wszystkie (?) i uparte
I jak kot fałszywe tak
By powiedzieć co są warte
Ach doprawdy słów mi brak

Lecz niestety bez kobiety
Cóż byśmy robili, co
O czym ja bym tutaj śpiewał
Kto by z tego się zaśmiewał
Kto by nas zamęczał, kto
Detalicznie i en bloc...

Ilustracje: La Vie Parisienne

Z bukietem w Środę Popielcową danym - Remy Belleau


Irena Wiśniewska, Miki Obłoński
Folguj szczątkom swej młodości

Rémy Belleau
D΄un bouqueté le Mercredi des Cendres
Z bukietem w Środę Popielcową danym

Wisława Szymborska

Tę wiązankę świeżych kwiatków
Daję tobie jako świadków,
Że czas wiosny nie jest długi.
Nie trać chwili, która mija,
A rozkoszy, póki sprzyja,
Nie odwlekaj na dzień drugi.

Zanim ręką nieproszoną
Starość twoje zmarszczy łono
I drętwotę wrazi w kości,
Nie odrzekaj się ochoty
Do baraszków i pieszczoty,
Folguj szczątkom swej młodości.

Już surowa Parka czeka
U dwóch trumien, których wieka
Otworzyła nam na ścieżaj.
Pozwól życiu płynąć mile,
Pamiętając, że w mogile
Nic nie będziesz czuła – wierzaj.

Co cielesne - czas uśmierca,
Krwi nie szczędzi ani serca,
Płuc, muskułów ni wątroby,
Z żył wyżęte wyssie soki,
Aż ostatek cnej powłoki
Robaczywe zjedzą groby.

Pomnij, co rzekł ksiądz u fary
Sypiąc na nas popiół szary,
Kapłańskiemu ufaj słowu:
Pora, byśmy wiarę dali,
Żeśmy wszyscy z prochu wstali,
By w proch się obrócić znowu.

Ciche dziecię


Krystyna Zachwatowicz
Ciche dziecię

Franciszek Morawski

Mówią, że gdzieś chodzi w świecie
Jakieś dziwne, ciche dziecię
Dziewczyneczka to jest mała
Twarz jej śniada, suknia biała
Wzrok jej dziwny i uroczy
Jakieś martwe, trupie oczy
W polne maczki się przebiera
Po cmentarzach kostki zbiera
Krwawą chustą głowę słoni
Czarny pręcik nosi w dłoni
A gdzie przejdzie tam jej ramię
Wszystkie kwiatki niszczy, łamie
A gdzie przejdzie tam o wiośnie
Trawka nawet nie porośnie

Raz ją chłopek jakiś trącił
Zaraz mu się mózg pomącił
Ręka w krótkiej uschła porze
I powiesił się gdzieś w borze
Tak po świecie jak po grobie
Drobna mara chodzi sobie
Słucha miłych sobie dźwięków
Pogrzebnego dzwonu jęków
A po miejscach gdzie przemija
Cień jej krwawo się przewija
I nikt nie wie skąd przybywa
Patrząc na nią dreszcz przeszywa
Zimno grobów od niej leci
Mówią, że to mór na dzieci

A kto też kupi mi pieluszki


Krystyna Zachwatowicz
A kto też kupi mi pieluszki

O kto też kupi mi pieluszki
O kto ususzy łez mych stróżki
Kto mnie całować będzie w łóżku
Łobuz, maleństwa mego tata
Kto przyzna, że to jego wina
I kto na chrzciny kupi wina
Kto powie mi jak nazwać syna
Łobuz, maleństwa mego tata

Gdy mam żałować grzesznych uciech
Kto przy mnie siądzie na pokucie
Chcę tylko Jasia a on uciekł
Łobuz, maleństwa mego tata
Kto do mnie paplać będzie dalej
Kto we mnie drżenie żądz rozpali
Z kim znów się będziem całowali
Z łobuzem tym, z maleństwa tatą

O kto też kupi mi pieluszki
O kto ususzy łez mych stróżki
Kto mnie całować będzie w łóżku

Och tylko w nocy kochać się
O tym z nas każdy dobrze wie
Bo kto bogobojnie
W łóżku śpi spokojnie
Otulony w ciepły koc
Nie dla niego taka noc

Bywają takie noce
Gdy miliard gwiazd migoce
I cisza jest bezbrzeżna
I wielka pustka śnieżna

I nagle gdzieś powietrze
Bolesny krzyk rozedrze
I ten co kochać umie
Zrozumie taki głos

Czemuś tak mnie porzucił
W tę noc straszną i złą
Czemuś nigdy nie wspomniał
Że twa miłość była grą

Czemuś tak mnie porzucił
Miastu rzucił na łup
Dziś wiem już sama
Kto życie moje złamał
I gdzie mnie czeka grób

Bo co jest winien Zygmuś
Że jest taki śliczny
Bo co jest winien Zygmuś
Że ma taki wdzięk
Czy to jest zbrodnia
Taki wygląd estetyczny
Na taki widok
Nawet kamień też by zmiękł

Zbyt młodam, by wyjśc za mąż


Krystyna Zachwatowicz
Zbyt młodam, by wyjść za mąż

Zbyt młodam, by wyjść za mąż
By za mąż wyjść, zbyt młoda
Zbyt młodam - już się z mamą
Rozłączyć wielka szkoda

Dała mi mama nowy strój
W nim pójdę do kościoła
Gdyby z Waćpanem w łoże lec
Podarłbyś mi go zgoła

Zbyt młodam...

Mnie mama jedną tylko ma
Mnie obcy nużą jeszcze
A myśl, by z mężem w łoże lec
Przyprawia mnie o dreszcze

Zbyt młodam...

Już minął Wszystkich Świętych dzień
Ciemności w zimie wiele
A z Waścią w jedno łoże lec
Nigdy się nie ośmielę

Zbyt młodam...

Ostry i groźny mroźny wiatr
Po nagich pniach śnieg miecie
Lecz jeśli znów tu będziesz Waść
Już starsza będę w lecie...

To taka głupia to ja już nie jestem


Krystyna Zachwatowicz
To taka głupia to ja już nie jestem

Jak on mi mówi, że go świat w ogóle drażni
Że w środowisku on się czuje źle
Że ze mną jedną chciałby być w przyjaźni
To chętnie mogę, bardzo proszę, czemu nie

Jak on mi mówi, że jest strasznie sam
Że do nikogo nie ma wprost otworzyć ust
To ja bym chętnie z nim chodziła tu i tam
A dlaczego przy tem mnie dotyka w biust

To taka głupia to ja już nie jestem
Może głupia, ale taka to już nie
I zaraz się domyślam, czego on chce

A jak poszłam z nim do kina
To dlatego, że grała Sylvia Sydney - ach, jak ona gra
A potem on powiedział, żeby pójść do niego
Że on obrazki różne ręczne w domu ma

Obrazków nie miał, tylko tapczan, tam gdzie śpi
I czyja nózia? Tak się pytał, że niby nie wie czyja
I różne inne części także ściskał mi
Nerwowy strasznie był i w końcu krzyknął: Gieniu
(Bo ja Eugenia jestem) - Powiada: tak nie może być
Ja nie chcę cię mieć pierwszy na sumieniu
Chcesz nietkniętą być? Powiada: idź!

To taka głupia to ja już nie jestem
Może głupia, ale taka to już nie
I skoro raz już tu jestem
I skoro nie jest mi źle z tem
To przepraszam, to już trudno, to niech tknie

Pieśń kochanków - Stanisław Baliński

Irena Wiśniewska
Pieśń kochanków


Stanisław Baliński

I znów słychać kochanków piosenkę
Ktoś w niej żegna się, bierze za rękę
Ktoś odchodzi na palcach, zawraca
Potem ma wrócić, nie wraca
Potem ma pisać, lecz zwleka
I ma czekać, lecz się nie doczeka

Wszystko razem oczadziałe, śpiew
Nie pamiętasz, do prawdy nie wiesz
Tylko odgłos melodii dalekiej, oczadziałej
Rozwianej na wieki.
I ten szept co do ucha się skłania
I powtarza jak można najprościej
Nie ma, nie ma prawdziwej miłości
Bez rozstania

Ile trzeba wycierpieć i wyśnić
Żeby taką melodię wymyślić
Ile trzeba utracić, porzucić,
By po latach spokojnie ją nucić
I powtarzać w ciemności te słowa
Kiedy się pierwsza gwiazda odsłania
Nie ma, nie ma prawdziwej miłości
Bez rozstania

Nasze ognisko - Andrzej Bursa


Leszek Długosz, Miki Obłoński
Nasze ognisko

Andrzej Bursa


Roznieciliśmy nasze ognisko
By odgrodzić swoje wieczory
Od ludzi wszystkich jak od chorób
Niech się kołysze, niech błyska
Niech złote śpiewają iskry
W naszym ognisku...

Siedzimy wieczorami
Coś niedobrze się dzieje
Płomień gaśnie, ciemnieje
Kopeć oczernił pokój
Pyta żona: co ci kochany?
-  A daj mi spokój...

Ja wiem czemu smutno, mój drogi
My lubimy bardzo czworonogi
Zwierzę najlepszy przyjaciel
Już na ulicy jestem jednym skokiem
Przemierzam całe miasto szerokie
Wracam
Z ogromnym kotem pod pachą 


Siedzimy wieczorami
Coś niedobrze się dzieje
Kot straszy bursztynowym okiem
Płomień gaśnie, ciemnieje
Przeglądamy... malarstwo włoskie...
Rany boskie jak nudno, rany boskie...

No - mówię -  rady nie ma
Widać się do siebie nie nadajemy
Koniec z naszym ogniskiem
Ale sprośmy na ostatek
Wszystkich naszych kamratów
Ze szkolnej ławy, z popijawy 
Zrobimy zabawę...

Przyszli goście
Każdy opowiada
Barwna talia się układa
Z prostych opowieści
Chwalimy życie z całej mocy
Śpiewamy pieśni do północy...

Pierwsza, goście już za progiem
No i cóż moja droga
I nam trzeba zabierać walizki
Ale popatrz, popatrz
Jak się kołysze i błyska
Wielkim ogniem, słoneczną iskrą
Nasze ognisko
I nasz kot jest bardzo piękny
Z tym bursztynowym okiem

poniedziałek, 16 października 2017

Chachary - Agnieszka Osiecka

Anna Szałapak
Chachary

Agnieszka Osiecka

W imię Ojca i Syna i Ducha
Kto tu chętny, pojętny
Niech słucha
Z czego składa się świat
Zaraz zobaczy
A gdy kogoś tu brak
Niech nam wybaczy

Oto smok, straszna potwora
Do wora wejść nie skora
Ogniem pluje, ogniem całuje
Ogniem każdemu oczy wykłuje
Przy tym ryczy, albo skowyczy
Nikt nie widział straszniejszej dziczy

Takie to chachary, czarty nie do pary
Niecnoty, maszkary, bez matki, bez wiary
Na świecie są
Takie to chachary, czarty nie do pary
Niecnoty, maszkary, bez matki, bez wiary
Z dobrego człowieka kpią