20 lutego 2018

Czarnolas - Jan Wołek


Hanna Banaszak
Mirosław Czyżykiewicz
Czarnolas

Jan Wołek


Odchodzą w drodze, jakby w tańcu
W półkroku stygną w ruchach
Jakby ogniwo zgubił łańcuch
Zresztą bez szkody dla łańcucha
Ale karnawał wciąż się toczy
I drepcząc ramię w ramię
Nie chcemy spojrzeć prawdzie w oczy
Bo nas zamieni w kamień

Stawiamy żłobki, szkoły, groby
Roimy się, aż miło
Tak, tak, pełno nas
A jakoby nikogo nie było

I lecą poza kres nawiasów
Latawce naszych marzeń
O życiu, co nie kwestią czasu
Ani też splotów zdarzeń
Żremy, pragniemy, wydalamy
Chłoniemy dal za dalą
Świeczki na grobach zapalamy
Wierząc, że nam zapalą

Stawiamy żłobki, szkoły, groby...

A kiedy z życia już ogryzki
Wyraźnie widać teraz
We wciąż nam bliskich ciałach bliskich
Szkielety, jak z Dürera
Biją monety, biją dzwony
Wiatr hula nam po stole
Siedzisz, wykreślasz telefony
Czekasz na swoją kolej...

Żywot życia


Joanna Lewandowska
Żywot życia

Krzysztof Cezary Buszman

Życie zdeptało
Kolejny tydzień
Dokąd ty życie
Tak idziesz

Idę przed siebie
Historię wlokąc
Choć nie pamiętam
Już dokąd

Bo gdy się błądzi
W szczęściu, czy w biedzie
Lepiej za dużo
Nie wiedzieć

I wciąż się dziwię tak prawdziwie
Że sobie wyznaczyłam karę
Tak nieroztropnie zamieniając
Naturę czasu na zegarek

Anioł podróżnych
W krajobraz wrasta
Bo skrzydła oddał
Pod zastaw

I choć wyniosły
Przychylny taki
Jak gdyby
Dawał mi znaki
Jak gdyby

Może chce wreszcie
Dać mi odpowiedź
Czy gdzieś w tym wszystkim ...
Jest Człowiek

Obrazy: Max Gasparini

Tancbuda i saksofon


Justyna Szafran
Tancbuda i saksofon

Joanna Szczepkowska

Rozkapryszonym bogom
Polecając serce moje
Robisz błąd, skrzypku, robisz błąd
Niepokój serca mego
Sonatowym rzeźbisz smyczkiem
Nie ten ton, skrzypku, nie ten ton
Zgadujesz serce, dotykając
Strun najwyższych
Nie ten gest, skrzypku, nie ten gest
Vivaldim zatkaj uszy
Przed mym sercem uchroń oczy
Bo tam jest, skrzypku, bo tam jest

Tancbuda i saksofon
Boska nuda, fałszywy ton
Tancbuda i saksofon
Cicha nuda wciśnięta w kąt
Nie strzelać, pianista śpi
Pokera ponury pysk
Rozróba i ułuda, i tanie szkło
Tancbuda i saksofon

Stukając do drzwi moich
Con amore, non vivace
To nie tak, skrzypku, to nie tak
Zgadujesz w mym pokoju
Jakieś płacze i nastroje
Niech cię szlag, skrzypku, niech cię szlag
Przynajmniej zamknij oczy
I za progiem zostaw skrzypce
Potem wejdź, skrzypku, potem wejdź
Nieczystość mej podłogi
Niech cię, skrzypku, nie zaskoczy
Bo tam jest, skrzypku, bo tam jest

Tancbuda i saksofon
Boska ruda tańczące zło
Tancbuda i saksofon
Jedno życie za jeden błąd
Cygaro zgaszone wpół
Gdzie ciało - wie tylko stół
Ułuda, tania wóda i złoty ząb
Tancbuda i saksofon

Buro-szare świty nad ranem
Łóżka tanim oblane szampanem
Cicha łezka pod sztuczną rzęsą
Białe koty pijane i tango
Stara trąbka chora na jazz
I piosenka za jeden gest

Tancbuda i saksofon...

Jeżeli potem jeszcze
Na koncercie jakimś cudem
Będziesz grał, skrzypku, będziesz grał
Nie pojmie nikt fałszywych dźwięków
Twoich biednych skrzypiec
Tylko ja, skrzypku, tylko ja
Połamiesz smyczek, słysząc
Śmierć oklasków, tępą ciszę
Tani gest, skrzypku, tani gest
Nie szukaj już pomocy
W środku ciszy swego serca
Bo tam jest, skrzypku, tam już jest...

Obrazy: Helena Wierzbicki

19 lutego 2018

Miłość od pierwszego wejrzenia - Wisława Szymborska


Zbigniew Zamachowski
Miłość od pierwszego wejrzenia

Wisława Szymborska

Oboje są przekonani,
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność piękniejsza.

Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?

Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają –
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś „przepraszam” w ścisku?
głos „pomyłka” w słuchawce?
– ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.

Były znaki, sygnały,
cóż z tego, że nieczytelne.

Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?

Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kładł się na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może nawet pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po zbudzeniu zamazany.

Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.

Trzy kolory: Czerwony - 1994

18 lutego 2018

George Sand - Marian Hemar


Ewa Wiśniewska - George Sand

Marian Hemar

Już druga w nocy, a ja jeszcze piszę
Ciężko się rodzi nowa powieść ma
A przy pisaniu piano forte słyszę z pokoju obok
To pan Chopin gra

To najładniejszy chyba z jego walców
Jaki w tym kolor, jaki górny lot
Hm, nutki jak perły, tylko tak
Spod palców - nutki jak perły
Bardzo zręczny zwrot

W tych jego palcach tak magiczna władza
I taka rzewność, dobry smak i moc
Aż to czasami niemal mi przeszkadza
Gdy muszę pisać, a jest późna noc, ach

Być pisarzem, nie ma sroższej kary-ż
Co rok na Gwiazdkę muszę dać im tom
Pono już o nas mówi cały Paryż
Genialny mariaż i genialny dom

I jeśli o co czasami się boję
To właśnie oto, czy to dobrze, gdy
W jednym mariażu połączy się dwoje geniuszów
Takich, właśnie tak, jak my

Myślę od dawna i nie pierwszy dzień już
To zapytanie prześladuje mnie
Czy w domu ona geniusz i on geniusz
Czy to w miłości lepiej jest, czy nie

Czasem go błagam, gdy już nie mam rady
Bębnisz po nocach, do południa śpisz
Ja muszę pisać, a on syczy – blady
No to ty we dnie swoje brednie pisz!

Brednie, to brednie
Nie chcę być nieskromną
Ale obawiam się, mon cher amant
Po wiekach tyle o Chopinie wspomną
Że był kochankiem pani Dudevant...

Jemu potrzebna kobieta-kucharka
Kochanka, praczka, jedna z dobrych żon
Ale ja jestem powieściopisarka!
I ja mam lepsze recenzje niż on!

Amantine Aurore Lucile Dupin de Francueil
Baronne Dudevant et de Nohant (1804 - 1876)
alias "George Sand".

Ja mam już dosyć swojej żony


Marian Opania
Ja mam już dosyć swojej żony

Jerzy Gerżabek

Ja jestem skromny i cichutki
Ja nie mam żadne inne smutki
Ja mam właściwie wszystko, co
Ludzie od życia tylko chcą

Już by od biedy człowiek wyżył
Się erotycznie czasem zbliżył
By się zabawił tu i tam
Cóż, kiedy jeden kłopot mam

Ja mam już dosyć swojej żony
Jak mam to nazwać: przesyt, spleen
Ja chodzę smutny i znudzony
Pij lat dwadzieścia ten sam płyn

Ja się buntuję, się nie daję
Mnie się już z tego płakać chce
Pan myśli, że się przyzwyczaję
Ja też myślałem, ale nie

Ona jest taka strasznie gruba
Ona ma takie nogi dwie
Ona ma profil Belzebuba
Tylko, co do ogona, nie

Ona jest taki tran sercowy
Go się nie lubi, a się je
Tylko od trana jest pan zdrowy
A od niej, to cholera wie

I czy to nie jest los Ananke
Zrobiłem żonie niespodziankę
Wróciłem wczoraj wcześniej
Zaglądam do niej poprzez drzwi

Ta jędza, pod mym własnym dachem
Leżała sobie z jakimś gachem
Ja się go pytam: „Panie, z nią?”
Mi odpowiedział: „Wisz pan, co

Ja mam już dosyć swojej żony...

Ona jest taka strasznie chuda
Ona ma takie nogi dwie
Ona ma takie cienkie uda
A co do „tutaj”, wcale nie...

Obrazy: Jeanne Mammen

17 lutego 2018

Tak młodo jak teraz - Jan Wołek


Magda Umer, Piotr Machalica
Tak młodo jak teraz

Jan Wołek

Już było: „Jakoś to będzie”
Już było: „Życie przed nami”
A pędzi się wciąż w obłędzie
Bo czuje się w słowach dynamit

Kiedy z pamięci wyszperasz
Ten frazes ukochany
Pamiętaj – tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy...

I jakoś nie były pisane
Gdy świat drogą toczył się krętą
Kanapy i domy z parkanem
Bo brzmiało mi wciąż jak memento

Po co się z życiem użerasz
Łbem waląc w kolejne ściany
Przecież tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy ...

I każdy już sięgnął po swoje
A my wciąż ławka ośla
Przez lata jak przez wyboje
Przetoczył się nasz jednoślad

Ja milczę a ty nie gderasz
I mamy swój bandaż na rany
To moje: tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy...

Aż kiedyś mi powiesz na mecie
U schyłku siwiutkiej zimy
Nie tankuj do pełna, bo przecież
Już tego nie wyjeździmy

Wtedy w pamięci wyszperam
Z uśmiechem od ściany do ściany
To głupie: tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy
To moje: tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy
To nasze: tak młodo jak teraz
Już nigdy się nie spotkamy

Sama chciała - Agnieszka Osiecka


Magda Umer, Krystyna Janda
Sama chciała

Agnieszka Osiecka

Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak chodzić do szkół
wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić,
co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć
tej, co umiała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze
rozkochać w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha
lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...

Obrazy: Loui Jover

Co za tym pagórkiem - Leszek A. Moczulski

Magda Umer, Grzegorz Turnau
Co za tym pagórkiem

Leszek Aleksander Moczulski

Co za tym pagórkiem za tą siwą rzeką
postać czy złudzenie ptak w locie czy drzewo
krajobraz z latem i cień czyjś na brzegu
czy tylko oczy które patrzą w niebo

co za tym liściem co drzewo rozwidnia
i jaka pora roku gaśnie w nim lub płynie
i losu przestrzeń srebrna rozpostarta
i los co nitką zawisł lekko w pajęczynie

co za tą lampą co świeci wieczorem
księżyca wschody nad ciemną doliną
za jakim lasem i za którym borem
rzeki co odpłynęły i komu już płyną

nasze taneczne kroki przemierzają ziemię
pod widnym liściem pod lampą wieczoru
dotknąłem - byłaś, spojrzałaś - przyszedłem
a teraz cicho u ciemnego boru

a teraz cisza aż za horyzontem
tylko przestworza i tylko przestrzenie
i coraz dalej od ciebie aż do mnie
i coraz dalej ode mnie do ciebie

Czas na obłoki i las - Magda Czapińska


Magda Umer
Czas na obłoki i las

Magda Czapińska

Już nie muszę nic, mogę tylko być
I patrzeć godzinami na obłoki
Słuchać szeptu traw i prosić, losie spraw
By jak najdłużej mógł ten spokój trwać

Już nie spieszę się, wiem, że nie ma gdzie
Po tamtej stronie może być za ciemno
Tu dobrze jest jak jest, do nóg się łasi pies
I lasy i obłoki są wciąż ze mną

Od życia nie chcę więcej, tylko tyle
Niech czas zapomni o mnie choć na chwilę
A tylko to masz, szemrze mi woda, śpiewa las
Wszystko co masz, to czas - nic więcej

Ile jeszcze zim, ile jeszcze lat
Ile jeszcze wiosen i jesieni
Coraz krótsze dni, świat ucieka mi
I czasu do tracenia coraz mniej

Po życiu życia może już nie będzie
Tak mówią ci, co chcieliby być w błędzie
Wszystko co masz, to czas
Zmierzchy i świty, noce, dni
Wszystko co masz, to czas - nic więcej

Czas na obłoki i czas na las
I tylko czas masz – nic więcej
Nic więcej
Czas